Siedziałam przed lustrem wpatrzona w swoje
odbicie. Miałam dziś umówione ważne spotkanie, więc chciałam wyglądać idealnie.
Oczywiście rzeczywistość nie zawsze odzwierciedla nasze pragnienia. Moja twarz
przypominała pole niedawno zakończonej bitwy. Różnokolorowe kreski ciągnęły się
od skroni, poprzez policzki, aż po brodę. Tak właśnie się dzieje, gdy malujesz
się jakoś bardziej odstawnie raz na rok, a potem próbujesz to zrobić, gdy
jesteś zestresowana. Pokręciłam z rezygnacją głową i wzięłam się za zmywanie katastrofy
z mojej twarzy. Gdy wszystkie nadprogramowe linie i kolory zniknęły, wzięłam do
ręki czarną kredkę do oczu i tusz do rzęs. Mój "klasyczny" makijaż
sprawdzał się zawsze i wszędzie, więc dlaczego dzisiaj miałoby być inaczej?
Usłyszałam ciche pukanie, a po chwili drzwi uchyliły się lekko ze skrzypieniem. Między futryną a drzwiami pojawiła się uśmiechnięta głowa z niebieskimi oczami i blond loczkami.
-Co tam Lulu? - Wyszczerzył się przybysz
-Hej Oli! Nie czaj się w progu, tylko właź do środka. Przecież cię nie zjem. – Od razu gdy go zobaczyłam, uśmiechnęłam się szeroko.
-No czy ja wiem… - udawał przestraszonego – ostatnio dostałem butem po głowie…
-Bo wlazłeś mi do łazienki! – krzyknęłam i udawałam, że zdejmuję klapka, by w niego rzucić
-Oj tam, taki szczegół – Mrugnął do mnie i znów się wyszczerzył. Założyłam szybko czarne dżinsy i białą bluzkę na ramiączka, nie zwracając uwagi na to, że Oliwer siedzi obok. Znaliśmy się praktycznie od zawsze, razem się wychowaliśmy. Znaliśmy się na wylot, więc takie rzeczy jak przebieranie się przy sobie, nie były dla nas problemem.
-Widziałeś gdzieś może mój biały stanik i czarny żakiet? – Spytałam, rozglądając się ze zrezygnowaniem. Po chwili rzucił we mnie biustonoszem, a dosłownie pięć sekund później na mojej głowie wylądował żakiet – A nie mogłeś podać mi tego jak cywilizowany człowiek? – Fuknęłam na niego, jednak on nie zwrócił na mnie uwagi, tylko rozłożył się na moim łóżku. – O czym myślisz? – Spytałam przysiadając obok.
-Muszę niedługo iść do sklepu, kupić coś fajnego – Odwrócił w moją stronę głowę – Moja dziewczyna ma niedługo urodziny – usiadł obok i przytulił się do mnie – Ślicznie dziś wyglądasz, wiesz?
-Mały wredny kłamczuszek z ciebie. A co chcesz jej kupić?
-Ej! Mały to ja byłem, jak miałem pięć lat! – Obruszył się i udawał obrażonego.
-No dobrze, dobrze, duży chłopczyku. To co kupisz?
-Jeszcze nie wiem. Stresujesz się przed spotkaniem?
-I to jeszcze jak…
-Nie martw się, na pewno dostaniesz tę pracę. – Poklepał mnie po ramieniu. Wstał i podszedł do drzwi – Muszę lecieć. Zabieram Laurę do restauracji.
-Jesteś dla niej za dobry! – Opadłam z rezygnacją na łóżko. Oliwer spojrzał na mnie smutno.
-Czemu jej tak bardzo nie lubisz? – spytał cicho
-Naprawdę nie widzisz, że to skończona idiotka i zimna suka? WSZYSCY to widzą – powiedziałam po raz kolejny. Odbywaliśmy już tą rozmowę wiele razy, zawsze z tym samym skutkiem.
-A więc wszyscy się mylą – odpowiedział tak jak zwykle – Powodzenia na rozmowie – Uśmiechnął się i wyszedł.
Byłam zła, że Oliwer nie mógł przyjąć do wiadomości, że Laura była przesączona złem do szpiku kości; że tak dawał się wykorzystywać. Ale właśnie taki był Oli. Widział w ludziach głównie ich dobre cechy. Same pozytywy. Był pozytywnie nastawiony do życia. Zawsze miły, uśmiechnięty. Uczciwy jak mało kto, szczery, pomocny. Gdy kogoś kochał, to całym sobą. Rozpieszczał swoją dziewczynę, zawsze miał dla niej czas. Był na każde skinienie. Wspaniały, miły, słodki, ciepły, kochający, czuły Oli. Po prostu ideał chłopaka. Tak, to właśnie mój najlepszy przyjaciel, dla którego od zawsze jestem niczym siostra…
____________________________________________________________
Więc o to wreszcie napisałam i wstawiłam pierwszy rozdział! Pisałam go chyba razem 5 dni, na lekcjach w szkole. W szkole całkiem wygodnie się pisze, kiedy lekcja jest nudna. Nikt ci nie przeszkadza, nikt nie ma do ciebie żadnych wątów, bo wygląda jakby się siedziało i notowało. No po prostu żyć nie umierać!
Tak teraz patrzę na te moje marne wypociny, to tak myślę że w moim zaszycie wydawało się to wszystko trochę dłuższe. A tu takie króciutkie coś! I czuję się okropnie, że taką marnotę i gniota tu wstawiam na widok publiczny! Nie wyszło mi to, po prostu nie wyszło. Choć to mało powiedziane. To jest okropne, złe, beee i w ogóle fuuu! Ale cóż, już przeczytaliście, więc przepraszam za krwawienie oczy przez te moje marne wypociny. A jeśli ktoś najpierw czyta notkę na dole, a dopiero potem moją twórczość to ostrzegam: nie czytaj!!! A jeśli i tak chcesz, to życzę miłej tortury :)
No dobra, może nie jest tak źle, ale myślałam że napiszę to lepiej... Ale po prostu mi nie wyszło. Mam nadzieję że następne rozdziały będą lepsze i że ten początkowy niewypał nie wyrobi wam niedobrego zdania o "Paranormal Shit". Jak to mówią "warto mieć nadzieję"!
Bardzo ładnie proszę, skomentujcie i wytknijcie mi wszystkie błędy, żeby następny rozdział był lepszy, bo ten na prawdę mi się nie podoba...
Usłyszałam ciche pukanie, a po chwili drzwi uchyliły się lekko ze skrzypieniem. Między futryną a drzwiami pojawiła się uśmiechnięta głowa z niebieskimi oczami i blond loczkami.
-Co tam Lulu? - Wyszczerzył się przybysz
-Hej Oli! Nie czaj się w progu, tylko właź do środka. Przecież cię nie zjem. – Od razu gdy go zobaczyłam, uśmiechnęłam się szeroko.
-No czy ja wiem… - udawał przestraszonego – ostatnio dostałem butem po głowie…
-Bo wlazłeś mi do łazienki! – krzyknęłam i udawałam, że zdejmuję klapka, by w niego rzucić
-Oj tam, taki szczegół – Mrugnął do mnie i znów się wyszczerzył. Założyłam szybko czarne dżinsy i białą bluzkę na ramiączka, nie zwracając uwagi na to, że Oliwer siedzi obok. Znaliśmy się praktycznie od zawsze, razem się wychowaliśmy. Znaliśmy się na wylot, więc takie rzeczy jak przebieranie się przy sobie, nie były dla nas problemem.
-Widziałeś gdzieś może mój biały stanik i czarny żakiet? – Spytałam, rozglądając się ze zrezygnowaniem. Po chwili rzucił we mnie biustonoszem, a dosłownie pięć sekund później na mojej głowie wylądował żakiet – A nie mogłeś podać mi tego jak cywilizowany człowiek? – Fuknęłam na niego, jednak on nie zwrócił na mnie uwagi, tylko rozłożył się na moim łóżku. – O czym myślisz? – Spytałam przysiadając obok.
-Muszę niedługo iść do sklepu, kupić coś fajnego – Odwrócił w moją stronę głowę – Moja dziewczyna ma niedługo urodziny – usiadł obok i przytulił się do mnie – Ślicznie dziś wyglądasz, wiesz?
-Mały wredny kłamczuszek z ciebie. A co chcesz jej kupić?
-Ej! Mały to ja byłem, jak miałem pięć lat! – Obruszył się i udawał obrażonego.
-No dobrze, dobrze, duży chłopczyku. To co kupisz?
-Jeszcze nie wiem. Stresujesz się przed spotkaniem?
-I to jeszcze jak…
-Nie martw się, na pewno dostaniesz tę pracę. – Poklepał mnie po ramieniu. Wstał i podszedł do drzwi – Muszę lecieć. Zabieram Laurę do restauracji.
-Jesteś dla niej za dobry! – Opadłam z rezygnacją na łóżko. Oliwer spojrzał na mnie smutno.
-Czemu jej tak bardzo nie lubisz? – spytał cicho
-Naprawdę nie widzisz, że to skończona idiotka i zimna suka? WSZYSCY to widzą – powiedziałam po raz kolejny. Odbywaliśmy już tą rozmowę wiele razy, zawsze z tym samym skutkiem.
-A więc wszyscy się mylą – odpowiedział tak jak zwykle – Powodzenia na rozmowie – Uśmiechnął się i wyszedł.
Byłam zła, że Oliwer nie mógł przyjąć do wiadomości, że Laura była przesączona złem do szpiku kości; że tak dawał się wykorzystywać. Ale właśnie taki był Oli. Widział w ludziach głównie ich dobre cechy. Same pozytywy. Był pozytywnie nastawiony do życia. Zawsze miły, uśmiechnięty. Uczciwy jak mało kto, szczery, pomocny. Gdy kogoś kochał, to całym sobą. Rozpieszczał swoją dziewczynę, zawsze miał dla niej czas. Był na każde skinienie. Wspaniały, miły, słodki, ciepły, kochający, czuły Oli. Po prostu ideał chłopaka. Tak, to właśnie mój najlepszy przyjaciel, dla którego od zawsze jestem niczym siostra…
____________________________________________________________
Więc o to wreszcie napisałam i wstawiłam pierwszy rozdział! Pisałam go chyba razem 5 dni, na lekcjach w szkole. W szkole całkiem wygodnie się pisze, kiedy lekcja jest nudna. Nikt ci nie przeszkadza, nikt nie ma do ciebie żadnych wątów, bo wygląda jakby się siedziało i notowało. No po prostu żyć nie umierać!
Tak teraz patrzę na te moje marne wypociny, to tak myślę że w moim zaszycie wydawało się to wszystko trochę dłuższe. A tu takie króciutkie coś! I czuję się okropnie, że taką marnotę i gniota tu wstawiam na widok publiczny! Nie wyszło mi to, po prostu nie wyszło. Choć to mało powiedziane. To jest okropne, złe, beee i w ogóle fuuu! Ale cóż, już przeczytaliście, więc przepraszam za krwawienie oczy przez te moje marne wypociny. A jeśli ktoś najpierw czyta notkę na dole, a dopiero potem moją twórczość to ostrzegam: nie czytaj!!! A jeśli i tak chcesz, to życzę miłej tortury :)
No dobra, może nie jest tak źle, ale myślałam że napiszę to lepiej... Ale po prostu mi nie wyszło. Mam nadzieję że następne rozdziały będą lepsze i że ten początkowy niewypał nie wyrobi wam niedobrego zdania o "Paranormal Shit". Jak to mówią "warto mieć nadzieję"!
Bardzo ładnie proszę, skomentujcie i wytknijcie mi wszystkie błędy, żeby następny rozdział był lepszy, bo ten na prawdę mi się nie podoba...
6 komentarzy:
No rzeczywiście krótko i mało, ale osobiście uważam, że wcale nie jest tak źle :)
Oliwer już mi się podoba - kiedyś miałam ostrą fazę na to imię, wszystkie moje simsy były Oliverami. Jego charakterek troszkę przypomina mi mojego Antona z "But home is nowhere...", ale tylko trochę ;)
Akcji jak na razie mało, więc za bardzo ani krytykować ani chwalić nie ma jak :)
Pozdrawiam i czekam z niecierpliwością na kolejne rozdziały. ^^
"-Jesteś na mnie zła?
Nic nie odpowiedziałam, tylko z łóżka zabrałam króliki, które schowałam do klatki. Powróciłam na swoje miejsce i spojrzałam na ręce Nialla, w których trzymał miskę z żelkami.
-Przyniosłem żelki- dodał, przekonując mnie do tego bym nie była już zła [...]" jeśli chcesz dowiedzieć się dlaczego Jenny jest zła na Nicka to wejdź na bloga http://beautiful-famous-and-rich.blogspot.com/ gdzie właśnie pojawił się nowy rozdział. Przepraszam za spam i miłej niedzieli życzę ♥
Spam to rzecz której nie lubię i jest mi trochę przykro, więc mam prośbę, następnym razem skomemtuj rozdział, a potem daj link do swojej strony. Wtedy na pewno wejdę. Bo dla mnie to jeden ruch ręki, żeby twój komentarz usunąć, ale będę miła i tym razem zostawię. Mam nadzieję że następnym razem ty i wszyscy inni postąpią tak jak proszę. Bo każdy kolejny spam będę usuwać. Także życzę miłej niedzieli ;)
No dzień dobry, znaczy w sumie cholercia dobry wieczór, ale okej, niewaaaaażneeeee. Przepraszam, że mój komentarz będzie bardzo nieogarnięty i w ogóle taki niedorobiony (jak zresztą cała JA), ale mam dobry humor, a jak nie mam depresji to mi odpierdala jak 97587878869 x2. Więc przepraszam.
To może zacznę od komentarza komentarza na moim blogu. Więc, tak TO BYŁ JOHN! hahahahahh rozpierdzieliłaś mnie tym komentarzem na pierwistek z dwóch, naprawdę, ale twój tłum dobrze wrzeszczał i nie musisz szykować dzidy na mnie :D I chyba będę pisać kto co mówi, chociaż wiesz, to miało być tak, żeby każdy to rozkminiał potem tydzień. Ale spokojnie, ogarnę to.
A teraz co do twojego rozdziału. Po pierwsze to czuję się dumna, bo mam na imię Oliwia (swoją drogą nienawidzę tego faktu -,-) OŁ JEA! To tak jakby moja męska wersja! I polubiłam tego gościa od razu, bo wiesz ja tak mam, że od samiutkiego początku albo się kimś jaram i kocham całym serduchem, albo nienawidzę i daję krzyżyk na drogę. Ogólnie to mi się podoba, a twoje komentarze wcale nie są sztywne, chociaż może to u mnie się tak rozluźniasz, no okej, teraz to już się dowartościowuję. :D
To chyba mój najdłuższy komentarz ewer hahaha.
Pozdrawiam.
Hej :)
A wpadłam na tego Twojego bloga z bloga tej pani wyżej. Ostatnio szukam czegoś nowego do czytania, bo krąg w którym jest mój blog zaczyna robić się już powoli nudny. No cóż. Dobra, Ty nie piszesz fanficka, więc w sumie z ciekawością do tego wszystkiego podeszłam. No i teraz tak sobie myślę, co mam napisać. Przeczytałam pierwszą notkę i w sumie, to się zaciekawiłam. Nie wiem, co tam takiego było, ale nagle poczułam taki mroczny nastruj i sama nie wiem.. zrobiło się tak właśnie dość mrocznie. A może dlatego, że deszcz pada za oknem, a napisałaś, że będzie to fantastyka i tak dalej. Sama kiedyś zmierzałam się z fantstyką, ale nie poszło mi to najlepiej. Co prawda moje najlepsze opowiadanie ociera się o nią, ale rozdziały gdzie są elementy fantazy wole pominąć.
Hmm, ale może przejdę do senda sprawy, bo w sumie, to tak gadam, gadam, ale nie wychodzi z tego nic konkretnego. No to przeczytałam sobie prolog. Krótki. Ale prolog w sumie, to musi taki być. Sama nie lubię pisać za długich. Aczkolwiek widziałam takie, co miały nawet 3 strony, ale jak dla mnie, to jest to przesada. No cóż, napisać naprawdę dobry prlog jest trudno. Bo nie można powiedzieć w nim wszystkiego, ale trzeba coś tam wspomnieć, zaciekawić i w sumie wytrzowrzyć taką magię. Jeśli mam być szczera, to Twój prolog nie wywołał u mnie takich emocji. W sumie, to pierwsze moje skojrzenie było ze sagą Zmierzch. Przepraszam za to stwierdzenie, jeśli jesteś antyfanką tej serii, ale naprawdę. Może dlatego, iż tam Bell też myślała, ze wampiry to bajki, a wyszło trochę innnaczej. No cóz, ale od prologu przeszłam do pierwszego rozdziału.
No i tu mam teraz mały problem. Bo właśnie, początki są zawsze najtrudniejsze, jak dla mnie. Potem wszystko jakoś idzie. No to jest pokazana głowna bohaterka, jej przyjaciel, który ma dziewczynę. Dziewczyna będzie miała urodziny, a przyjaciel szuka pracy, taaa? Nie, to Lu idzie na rozmowę.. sory, taka mała pomyłka. No i Lu nie lubi Laury, bo ona jest zła, a Oli to ideał. Dobra, tak na początku, to mi to wszystko śmierdzi (nie mowię tego w sensie negatywnym) opowiadankiem o nastolatkach, ale wiem. Trzeba jakoś zaczać.
Dobra, to ja się dodałam do obserowatrów. Zaraz też wrzucę bloga do linków u siebie i czekam na kolejny rozdział :)
Mam nadzieje, że niczym nie uroziłam, bo naprawdę nie to miałam na mysli.
Pozdrawiam :*
Hejhejhej, przepraszam, że komentuję dopiero teraz. Głupio mi trochę, ponieważ tak czekałam na rozdzial, a jak się pojawił, to nie dałam żadnego znaku, że go przeczytałam. No, pojawia się nowy bohater, Oliwer. Wydaje się takim ideałem. Wyraźnie tryska od niego entuzjazm i bez wątpienia jak na razie zyskał moją sympatię. Fajnie, że umieściłaś tu przyjaźń damsko-męską. Mam nadzieję, że nie zrobisz z nich żadnej pary, hmm? Oliwer ma dziewczynę, której nie lubi główna bohaterka. Mhm, może być z tego ciekawy wątek :) Chciałabym się dowiedzieć, dlaczego w oczach Luizy jest ''idiotką i ZIMNĄ SUKĄ''. Ale skoro Oli z nią jest, to pewnie owa dziewczyna musi mieć jakieś dobre strony. W końcu każdy ma xd Nie mam pojęcia, czemu tak zaiteresował mnie akurat ten kawałek. A kto to wie, ja ogólnie mam nierówno pod sufitem :)
Czekam na nowy rozdział i odrobiny 'paranormalnego gówna'. Dodasz za niedługo? (minka kotka ze shreka).
Prześlij komentarz